Zasiedzenie nieruchomości

Nieruchomość to oficjalna nazwa używana w prawie dla określenia działki, ziemi czy też gruntu. Nieruchomościami są też budynki i lokale, ale tylko wtedy, jeżeli są one prawnie wyodrębnione, czyli – najprościej rzecz ujmując – mają założoną oddzielną księgę wieczystą.

Zasiedzenie działki, zasiedzenie gruntu, zasiedzenie ziemi jest więc jak najbardziej możliwe.

Choć trzeba wspomnieć o tym, iż w kodeksie cywilnym do 1 października 1990 r. istniał zakaz zasiadywania nieruchomości państwowych (należących do Skarbu Państwa).

Aby doszło do zasiedzenia nieruchomości trzeba być posiadaczem samoistnym nieruchomości przez określony prawem okres czasu.

W niektórych wypadkach możliwe jest zasiedzenie mieszkania (lokalu)zasiedzenie domu (budynku) o czym szerzej w artykule Zasiedzenie domu i zasiedzenie mieszkania.

Zasiedzenie określonej części nieruchomości (części fizycznej) jest także możliwe, nawet jeśli ta część nie stanowi wyodrębnionej geodezyjnie działki.

Sąd Najwyższy pozwalał również w swoich orzeczeniach na zasiedzenie udziału w nieruchomości (w terminologii prawniczej tzw. idealna część nieruchomości)

Być może, drogi Czytelniku, zastanawiasz się jaka jest różnica pomiędzy częścią nieruchomości a udziałem w nieruchomości?

Wyjaśnię to na przykładzie:

Jeśli Pan Krzesimir Pracowity od 30 lat korzysta jak właściciel tylko z określonej części działki (na przykład północnej części), może wystąpić o zasiedzenie wyodrębnionej fizycznie części nieruchomości.

Potwierdził to Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 21 stycznia 2009 r. (III CSK 229/08) przyjmując, że Sąd w sprawie o zasiedzenie może dokonać wydzielenia części nieruchomości.

Jeśli jednak Pan Krzesimir Pracowity od 30 lat korzysta z całej działki, ale razem z bratem, przy czym obydwaj korzystają z tej działki jak właściciele, uzgadniając wzajemnie inwestycje, dzieląc się zyskami, itp. Pan Krzesimir Pracowity może wystąpić o zasiedzenie udziału (tzw. części idealnej nieruchomości). Uzyska w ten sposób sądowe potwierdzenie tego, że jest współwłaścicielem nieruchomości.

Nie można jednak zasiedzieć części składowej nieruchomości, czyli takich, które nie zostały zgodnie z prawem wyodrębnione.

Nie można więc – na przykład – zasiedzieć samej piwnicy czy strychu albo jednego z pokoi w mieszkaniu.

Co do zasady prawo nie pozwala również na zasiedzenie drogi publicznej (czyli należącej do Skarbu Państwa, gminy, powiatu lub województwa).

Mogą Cię także zainteresować artykuły:

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • RSS
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop
  • Drukuj
  • Poleć
  • LinkedIn
Ten wpis został opublikowany w kategorii artykuły i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

42 odpowiedzi na „Zasiedzenie nieruchomości

  1. Tomasz N. pisze:

    Witam

    Jeżeli użytkuje się działkę jako samodzielny gospodarz (posiadacz samoistny) przez 37 lat jednakze ta działka jest ciagle na rodziców (którzy nie żyja od tych 37 lat ale sprawa spadkowa nie została uregulowana ). To czy trzeba przeprowadzać sprawę spadkową czy można wystapic o zasiedzenie ?
    Z góry dziękuje.

    • Jan Górski pisze:

      Trzeba zacząć od sprawy spadkowej, bo bez niej nie zacznie Pan sprawy o zasiedzenie.
      Pozdrawiam

      • Rafał pisze:

        Witam
        Za bardzo nie rozumiem, czyli osoby niespokrewnione mają łatwiej. A Art. 176 k.c.?

        • Jan Górski pisze:

          Panie Rafale, trochę Pan za skrótowo napisał. Co konkretnie wywołuje Pana wątpliwości?
          Pozdrawiam

          • Rafał pisze:

            Przepraszam za zamieszanie. Już doszedłem o co chodzi – nie jestem prawnikiem ;) – otóż poległem na wyrażeniu”przeniesienie posiadania” w owym artykule. Przeniesienie musi być, że tak powiem prawne czyli np. poprzez uznanie spadku – chyba dobrze zrozumiałem?

          • Jan Górski pisze:

            Niestety – nie zrozumiał Pan dobrze. Przeniesienie posiadania jest czynnością faktyczną – na przykład jeśli inna osoba przekazuje komuś klucze do nieruchomości.
            Jeśli chodzi zaś o spadkobierców, to w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się że posiadanie jest dziedziczne. W chwili więc śmierci spadkodawcy, spadkobiercy – zgodnie ze swoimi udziałami – dziedziczą posiadanie – o ile je kontynuują.
            Przyznaję, że jest to trochę skomplikowane…:(

  2. Bogdan pisze:

    Witam
    Nie jest dla mnie jasne w jakim celu sąd ustala prawo do spadku,skoro wiadomo,że Pan Tomasz zasiedział tę działkę i ostatecznie i tak to on będzie jej właścicielem.
    A czy gdyby był osobą obcą a nie spadkobiercą,też musiałby przeprowadzać postępowanie spadkowe?
    Pozdrawiam

  3. raduspl pisze:

    Chcę wystąpć z wnioskiem o uwłaszczenie osoby zmarłej (warunek ustawy jest spewniony) oraz jednocześnie złożyć wniosek o zwolnienie z opłaty sądowej.
    Jest to gospodarstwo rolne po naszej matce, wdowie od czasu wojny (2 synów), ponad 2ha.
    Mam już przygotowany wniosek, wypis i wyrys, zeznania świadków, akt zgonu.
    Moje pytanie dotyczy kwestji technicznych
    1. Wniosek “składa” nieżyjąca matka (kto go podpisuje)?
    2. Czy załączniki daje się w postaci kopii?
    3. Kto to jest uczestnik wniosku – synowie?
    4. W związki z pkt. 3, czy dla ułatwienia postępowania uczestnikiem może być tylko jeden z synów?
    5. Czy wnioski o zwolnienie z opłaty składają wszyscy uczesnicy?

    Dziękuję i pozdrawiam

    • Jan Górski pisze:

      Pierwsze podstawowe pytanie brzmi – czy przeprowadził Pan już postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku po matce? Bo wniosku nie podpisuje zmarła osoba z przyczyn oczywistych, tylko ten kto ma w tym interes prawny, w szczególności spadkobierca powołujący się na swoje prawa wynikające z prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (można to też załatwić u notariusza).
      Pozdrawiam

      • raduspl pisze:

        Posiadam, przepraszam, że nie dopisałem.
        Przeprowadziłem postępowanie spadkowe, sąd orzekł spadek – po 50% na każdego z synów.
        Nie ma tez złożonej księgi wieczystej – mam stosowny dokument oraz nie toczy się żadne inne postępowanie uwłaszczeniowe w sprawie tej działki.

  4. Paul pisze:

    Dzień dobry,

    Przede wszystkim gratuluję i dziękuję za prowadzenie bloga oraz możliwość interakcji z Panem.

    Spotkała mnie taka oto sytuacja: z początkiem roku nabyłem nieruchomość celem budowy domku jednorodzinnego. Złożyłem wniosek o ustalenie warunków i spotkałem się ze sprzeciwem ze strony sąsiada, który posiada dom graniczący z moją niezabudowaną działką – dom stoi w granicy. W wydanej przez Urząd Miasta decyzji ustalającej pozytywnie budowę budynku mieszkalnego dowiedziałem się, że sąsiad wniósł sprzeciw o zawieszenie postępowania w związku ze skierowaniem sprawy do sądu o stwierdzenie zasiedzenia służebności gruntowej na prawie własności. Jak wytłumaczono mi w wydziale architektury UMiG, zasiedzenie ma dotyczyć wystającego (wiszącego) nad moją działkę elementu elewacji frontowej, co zdaniem pracowników urzędu oraz zgodnie ze zdrowym rozsądkiem jest niedorzeczne . Dodam, że zgodnie z posiadaną przeze mnie wiedzą, na ów element nie było zgody poprzedniego właściciela działki, nie był on też informowany o instalacji elementu (można więc domniemywać samowolę budowlaną). Co więcej wystająca elewacja blokuje moją inwestycję.

    Bardzo proszę, jeśli to możliwe, o Pana opinię, czy skierowany przez sąsiada wniosek do sądu rzeczywiście jest zasadny i ma podstawy bytu. A jeśli tak, jak miało by to wyglądać w praktyce, i w końcu, to czy ja będąc właścicielem nieruchomości mam możliwość jakiejkolwiek obrony?

    Za wszelkie objaśnienia będę niezmiernie zobowiązany.

    Dziękuję i pozdrawiam

    • Jan Górski pisze:

      Szanowny Panie,
      niestety nie podzielam opinii urzędników i uważam, że uzyskanie takiej służebności nie jest z góry wykluczone. W orzecznictwie Sądów dopuszcza się na przykład możliwość uzyskania służebności okna – czyli możliwości otwierania okna nad gruntem sąsiada. Być może Sąd mógłby ustalić coś podobnego na korzyść sąsiada w Pana sprawie.
      Oczywiście, że ma Pan możliwość obrony przed takim wnioskiem, ale zdecydowanie za mało wiem na temat tej sprawy, że Panu konkretnie coś doradzać.
      Pozdrawiam

  5. Paul pisze:

    Dziękuję Panu za odniesienie się do mojej sprawy.

    Muszę jednak przyznać, że spodziewałem się bardziej optymistycznego komentarza, szczególnie po urzędniczych słowach otuchy. Jak zwykle okazuje się, że w polskim prawie wszystko jest możliwe.

    Chciałbym Panu przybliżyć cokolwiek więcej w sprawie, ale niestety sam niewiele wiem, poza tym, co napisałem wcześniej. Na chwilę obecną wygląda to tak, że otrzymałem warunki zabudowy, z których dowiedziałem się o sąsiedzkiej chęci zasiedzenia. Kilka dni później otrzymałem z urzędu wniosek sąsiada o skierowanie sprawy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, czego się spodziewałem, bo jak ujął to sąsiad: ‘zrobię wszystko, żeby Pan się nie wybudował’. Pomimo upływu ponad miesiąca od daty złożenia przez sąsiada wniosku do sądu w sprawie zasiedzenia, nie otrzymałem w tej sprawie żadnej informacji, żadnego powiadomienia. Przypuszczam, że po podtrzymaniu przez SKO decyzji urzędu, sprawa trafi do WSA.

    Problem działki polega na tym, że jest ona niezwykle wąska (14m) i po obu jej stronach, w granicy, postawione są budynki. Warunki budowy przewidują przyłączenie się tylko do jednego z nich, innej możliwości nie ma. Element elewacji, który jest przedmiotem sprawy, wystaje na ok. 30/50cm nad moją posesję. Dodam przy okazji, że nie spełnia on żadnej praktycznej funkcji.

    Jeśli wolno mi jeszcze zapytać:

    Czy brak formalnego uregulowania montażu omawianego elementu elewacji ma w tym wypadku jakieś znaczenie? Tak, jak wspomniałem, domniemam, że sąsiad nie uzyskał na instalację zgody. wszak nie starałby się przecież o zasiedzenie, jeśli wszystko było w porządku?!

    Czy czas, jaki upłynął od momentu montażu, będzie miał wpływ na rozstrzygnięcie sporu? Zgodnie z informacją od byłego właściciela nieruchomości, montaż elementu miał miejsce ok. 1994 r. Co ciekawe, montaż został przeprowadzony bez dostępu na posesję, którą teraz zajmuje – wszystko wykonane było ‘z dachu’. Czytałem Pana artykuły o zasiedzeniu w dobrej i złej wierze, łącznie z przykładami, ale nijak mogę to odnieść do takiego dziwactwa – działka cały czas użytkowana była przez byłego właściciela: kosił trawę, uprawiał warzywa, przycinał drzewka a blacha po prostu wisiała sobie do góry, nad trawą, warzywami, drzewkami, i nikt na nią nie zwracał uwagi.

    Jeśli znajdzie Pan chwilę, proszę o komentarz.

    Łączę pozdrowienia

    • Jan Górski pisze:

      Witam,
      w moim przekonaniu w tej sprawie, ma miejsce posiadanie w złej wierze, gdyż sąsiad powinien był wiedzieć że taka służebność mu nie przysługuje. W takiej sytuacji – jeśli Sąd podzieli moje stanowisko – posiadanie 20-letnie, a więc od 1994 r. będzie za krótkie żeby doszło do zasiedzenia.
      Pozdrawiam

  6. Witam,
    Proszę o poradę;
    Mój pradziadek /nie żyje/ miał las, nie przepisał go na nikogo, mój dziadek /nie żyje/ miał 8-ro dzieci, mój ojciec ma 8-ro dzieci i od 40-stu lat opiekuje się tym lasem, płaci podatki itp. Teraz chce mi ten las zapisać zgodnie z prawem ale jest problem bo pradziadek nie zapisał go dziadkowi, czy mój ojciec może domagać się przeniesienia prawa własności na siebie.

    • Jan Górski pisze:

      Szanowny Panie, nie znam szczegółów sprawy, więc nie mogę Panu wiążąco radzić, ale jeśli pana ojciec użytkował las przez 40 lat z wyłączeniem innych osób, płacił za niego podatki, to jest szansa na zasiedzenie całego lasu – tylko trzeba to udowodnić. Jak Pana ojciec uzyska tytuł własności – czyli postanowienie o stwierdzeniu nabycia własności lasu przez zasiedzenie, to będzie mógł na Pana przenieść notarialnie własność tego lasu.
      Pozdrawiam

  7. Katarzyna pisze:

    Witam.
    W 2005r. przed ślubem zakupiliśmy jeszcze wtedy z narzeczonym działkę wraz z domem w stanie surowym od jego matki. Dom remontowaliśmy żeby od razu po ślubie w nim zamieszkać. Był to dom stary rok rozpoczęcia budowy to lata 80-te. Miesiąc temu dostaliśmy z Urzędu Miasta pismo że działka jest źle ogrodzona i prośba o usunięcie ogrodzenia. Okazało się że moi teście ogrodzili posesje za daleko aż na pas drogowy. Mąż był już w Urzędzie Miasta wyjaśniać sprawę, dowiedział się że Urząd Miasta nie planuje żadnych remontów związanych z tym pasem drogowym tylko sąsiad z osobnej ulicy napisał skargę że źle ogrodzone są domy na naszej ulicy, nadmieniam iż wszystkie działki ok. 15 domów są źle ogrodzone. Nasi Sąsiedzi będą występować do sądu o zasiedzenie nieruchomość, czy my z mężem też mamy jakieś szanse o zasiedlenie tej nieruchomości?

    • Jan Górski pisze:

      Szanowna Pani,
      niestety spory graniczne są na tyle skomplikowane że nie jestem w stanie Pani precyzyjnie pomóc i na pewno w takiej sprawie warto skonsultować się z prawnikiem. Wiele zależy bowiem od tego jaki Państwo macie tytuł prawny do swojej działki i jaki charakter ma pasek drogowy, który Państwo chcecie zasiedzieć – zasiedzenie drogi publicznej jest co do zasady niedopuszczalne, ale istnieją od tej zasady wyjątki.
      Pozdrawiam

  8. Beata pisze:

    Witam
    Mam bardzo ważne pytanie dotyczące zasiedzenia nieruchomości,a chodzi dokładnie o kawałek garażu który stoi najprawdopodobniej od 35 lat nieprawidłowo na działce moich sąsiadów. Pytanie brzmi jeżeli rodzice dawno temu załatwili umownie sprawę czyli sąsiadka pobrała zadość uczynienie za to ,ze garaż stoi na ich gruncie i przez 35 lat nie wnosiła żadnych roszczeń ,to czy po śmierci moich rodziców ma prawo mi jako spadkobierczyni po rodzicach posesji kazać zburzyć garaż?( dodam ,ze sąsiadka także odziedziczyła połowę swojej posesji po zmarłym ojcu ,ale jeszcze żyje jej matka która nadal jest współwłaścicielem )I czy w takim przypadku mi przysługuje zasiedzenie w dobrej lub złej wierze, a jeżeli nie to czy sąsiadka może mi kazać zburzyć garaż?
    Będę wdzięczna za odpowiedź lub podpowiedź co robić w tej sprawie. Dodam ,ze o tym ,ze jej rodzice kiedyś polubownie załatwili sprawę dowiedziałam się dopiero teraz po wniesieniu sprawy o zasiedzenie do sądu.:(
    B.I.

    • Jan Górski pisze:

      Witam,
      Nie znam szczegółów sprawy, więc nie jestem Pani w stanie precyzyjnie pomóc. Tak ogólnie mogę podpowiedzieć, że umowa sprzedaży nieruchomości zawarta w formie ustnej lub na piśmie jest nieważna, gdyż ważna umowa sprzedaży nieruchomości może być zawarta tylko w formie aktu notarialnego przed notariuszem.
      Jeśli jednak ten garaż był użytkowany przez Pani rodziców przez ponad 30 lat i Pani rodzice traktowali go jako swoją własność, to można poważnie zastanowić się nad złożeniem wniosku o zasiedzenie. Jeśli rodzice wiedzieli, że ten kawałek garażu nie należy do nich, to byli posiadaczami w złej wierze i żeby uzyskać zasiedzenie, trzeba by było udowodnić przed Sądem 30 lat samoistnego posiadania.

  9. Iwa pisze:

    Witam, Mam pytanie mój tata od 50 lat zamieszkuje nieruchomość i chcemy uzyskać do niej prawo własności przez zasiedzenie. Zwracam się z pytaniem jakie koszty trzeba ponieść i jak długo w Sadzie taka sprawa będzie trwała?
    Proszę o możliwą odpowiedź.

    Pozdrawiam
    Iwa

  10. julita pisze:

    dzien dobry,moja mama mieszka po smierci jej rodzicow w ich domku.(przeprowadzila sie tam po smierci mojego taty) nikt inny nie dbal o posiadlosc) i dba(przede wszystkim placi podatki,remontuje co moze)jest tam rowniez zameldowana od grudnia 2003 roku.mama ma dwie siostry,ktore “pododno nic nie chca “z tego majatku .nie pomagaja finansowo.sprawa o majatek nie zostala przeprowadzona a jak wyglada sprawa o zasiedzenie.chcialabym bardzo wiedziec jak do takiej sytuacji ustosunkowywuje sie prawo i co trzeba robic.

    bardzo dziekuje,ze prowadzi pan takie forum.dzwonie po urzedach i doslownie kazdy telefon to inna informacja.serdecznie pozdrawiam.

    • Jan Górski pisze:

      Szanowna Pani,
      zasiedzenie raczej nie wchodzi w grę, gdyż – jak wynika z Pani opisu – Pani mama posiada samoistnie nieruchomość krócej niż 30 lat. Jeśli siostry nie mają więc żadnych roszczeń do domu, sugerowałbym to wykorzystać i przeprowadzić sprawę spadkową po rodzicach i dział spadku po rodzicach poprzez przyznanie mamie wyłącznej własności nieruchomość(można to zrobić w Sądzie lub u notariusza). Z mojego doświadczenia wynika bowiem, że z upływem czasu siostry mogą się rozmyślić i jednak zażądać spłat.
      Pozdrawiam

  11. Kamil pisze:

    Dzień Dobry

    Na wiosce, której mieszkam, od 1950 roku funkcjonuje Ochotnicza Straż Pożarna (OSP).
    W latach 1958 – 1960 była wybudowana remiza na gruntach wiejskich tzw. ziemia szkolna (przodkowie wsi wydzielili działkę – brak dokumentacji, aby w razie potrzeby na tym gruncie postawić szkołę – aczkolwiek szkoła nigdy nie powstała; natomiast wybudowano remizę OSP).
    Obecnie w ewidencji gruntów właścicielem tej działki jest: “posiadacz samoistny OSP”
    W rejestrze gruntów z 1970 roku:
    “Właściciel”: brak wpisu
    “Osoba władająca gruntem”: OSP
    Oczywiście przez cały ten czas działką i remizą opiekują się druhowie.

    1)Czy przy wniosku o zasiedzenie konieczne jest udokumentowanie wcześniejszego właściciela nieruchomości? Tej tzw. ziemi szkolnej (którą tak naprawdę w tamtych latach (przed powołaniem OSP) zarządzała wieś (sołtys, rada sołecka, zebranie wiejskie), i traktowała ją jak własność: wydzierżawiali ją mieszkańcom.

    Obecnie chcemy jako OSP uregulować sytuacją prawną owej działki.

    2)Jakie dokumenty musimy przedłożyć w sądzie aby złożyć “Wniosek o stwierdzenie zasiedzenia”

    Mam nadzieję, że dość jasno przedstawiałem sytuację.

    Z góry dziękuję za odpowiedz.
    Pozdrawiam

    • Jan Górski pisze:

      Witam,
      1. ja bym jednak zaczął od analizy, czy cały okres 30 lat potrzebny do zasiedzenia w złej wierze, OSP mogła być podmiotem prawa własności nieruchomości.
      2. jeśli nie ma żadnych dokumentów dotyczących wcześniejszego właściciela, Sąd po prostu powinien zarządzić ogłoszenie w prasie i w urzędzie gminy.
      3. Opis dokumentów potrzebnych do wniosku o stwierdzenie zasiedzenia opisałem w artykule “Wniosek o zasiedzenie”.

  12. Kamil pisze:

    Witam
    Co konkretnie kryje się pod hasłem? “OSP mogła być podmiotem prawa własności nieruchomości”

    Od roku 1991 OSP jest zarejestrowana w sądzie rejonowym jako stowarzyszenie.
    Posiada aktualne wpisy w KRS.
    Wcześniej działała, ale do końca na jakiej podstawie do nie wiem. Pytałem w Urzędzie Gminy osoby zajmującej się Strażami i też nie umiała mi odpowiedzieć na jakiej zasadzie funkcjonowały – pierwsze rejestracje OSP miały miejsce w latach 90, bynajmniej w naszej gminie.

    Jeśli chodzi o działkę pod remizą, składałem do Sądu, Wydział Ksiąg Wieczystych wniosek o sprawdzenie czy jest założona księga wieczysta lub zbiór dokumentów. przysłano informację; że nie są wstanie ustalić czy jest prowadzona księga wieczysta lub zbiór dokumentów dla tej działki.

    Bardzo dziękuję za odpowiedz.
    Pozdrawiam

    • Jan Górski pisze:

      No właśnie trzeba ustalić na jakiej zasadzie OSP działała przed 1991 r. i czy mogła być wtedy podmiotem prawa własności.
      Ewentualnie można zastanawiać się czy OSP mogłaby doliczyć okres posiadania na przykład Skarbu Państwa. Ale trzeba by było to dokładnie przeanalizować.
      Pozdrawiam

  13. Piotr pisze:

    Witam. wraz z rodziną wynajmujemy nieruchomość z domem już od 23 lat, moje pytanie brzmi czy mogę się obiegać o zasiedzenie nieruchomosci jeśli nie jesteśmy tam zameldowani? dziękuje za odpowiedz

  14. Herrseba pisze:

    Witam,mam pytanie odnosnie prawa o zasiedzenie,mianowicie dzialki (nieurzytkow)ktore to narpiew obrabiali dziadkowie,a potem moi rodzice od lat siedziemsiatych do dzisiaj,dzialka jest wlasnoscia PKP ktora niegdy nic na tym terenie nic nie robila,teren ten teraz wystawila na sprzedaz w formie przetargu. Prosze powiedziec czy sa jakies podstawy na to zeby wystapic z wnioskiem do sadu o przyznanie przez zasiedzenie.Dziekuje za odpowiedz.

    • Jan Górski pisze:

      Szanowny Panie
      za mało znam sprawę żeby Panu coś wiążąco podpowiedzieć. W Sądzie trzeba wykazać 30 lat posiadania samoistnego. Musicie się Państwo skonsultować u prawnika czy to “obrabianie ziemi” to było posiadanie samoistne (czyli tak jak właściciel).
      Pozdrawiam

  15. Ewa pisze:

    Witam, Proszę o pomoc…

    Od dłuższego czasu (około 10 lat) udostępniam sąsiadowi pole, które jest moją własnością wpisaną do Księgi Wieczystej. Odziedziczyłam je po zmarłym ojcu. Pole udostępniam bez żadnej umowy, zwyczajnie na tzw. “gębę” i praktycznie bezpłatnie. Sąsiad na polu prowadzi uprawy, opłaca podatki, chyba jakieś dodatki z UE pobiera, co roku zgłasza nam co będzie uprawiane. Kontakt mamy dobry ale dzieli nas 400 km. Jako właściciele pola jestem zobligowana do jego utrzymywania w należytym stanie a sami nie jestem rolnikiem i nie znam się na jego uprawie. Udostępnienie go więc do uprawiania sąsiadowi jest dla najlepszym rozwiązaniem. Czy w obecnej sytuacji istnieje ryzyko, że po wieloletnim okresie takiego użytkowania sąsiad wystąpi do sądu z wnioskiem o przejęcie pola na własność poprzez ZASIEDZENIE? Czy posiadanie przeze mnie pola jako własności z Księdze Wieczystej jest wystarczające do tego, aby spać spokojnie czy też powinnam spisać z sąsiadem jakąś umowę dzierżawy? czy wziąć podatki na siebie… CO POWINNAM ZROBIĆ BY ZABEZPIECZYĆ SIĘ OD EWENTUALNYCH ROSZCZEŃ ze strony sąsiada ?

    Z góry dziękuję.

    • Jan Górski pisze:

      Szanowna Pani,
      niestety sam wpis w księdze wieczystej nie chroni przed zasiedzeniem. W Pani wypadku wydaje się, że najlepiej byłoby spisać pisemną umowę dzierżawy lub użyczenia, z której jasno by wynikało, że sąsiad uważa Panią za właściciela nieruchomości i nie traktuje jej jako swoją własność.
      Pozdrawiam

  16. Agula pisze:

    Witam w 2010r kupiliśmy gospodarstwo rolne,problem nasz polega na tym że poprzednia właścicielka oddała14 arów gminie żeby pobierać emeryturę.Kawałek domu oraz pomieszczenia gospodarcze są skarbu państwa.Co możemy zrobić w tej sytuacji.Raz pan z agencji rolnej był dawno temu i wycenił ten kawałek na 20 tyś nie stać nas na taką sumę :(

  17. Greg pisze:

    Witam proszę o pomoc w bardzo skomplikowanej sprawie

    Sytuacja wyglada następująco :
    Przymierzam się do złożenia wniosku o stwierdzenie zasiedzenia i proszę o wstępna ocenę mojej sytuacji , czy dobrze myśle i czy mam szanse wygrać ta sprawę
    Przedmiotem spawy będzie nieruchomość która jest podzielona na 2 części : 1 cześć należała do mojego ojca od ponad 20 lat w zeszłym roku ojciec przepisał mi ja darowizna , 2 cześć należała do jego wujenki i jej męża i tak tez widnieje w księgach wieczystych od ponad 40 lat, maź wujenki zmarł ponad 30 lat temu ona sama 12 lat temu i od tego czasu zaczęły się moje problemy , gdyż okazało się ze zostawiła testament w którym wskazała mnie jako jedynego spadkobiercę testament otworzyłem w sadzie , problem w tym ze nigdy nie przeprowadziła sprawy spadkowej po swoim mężu i w tym wypadku odziedziczyłem tylko polowe tej 2 części a druga połowa należała ciagle do jej zmarłego męża , ponieważ nigdy nie mieli dzieci sad chciał abym wskazał kolejnych spadkobierców ustawowych , niestety nikogo z nich nie znałem wiec sad zamieścił ogłoszenie w prasie ze poszukuje spadkobierców po pół roku nikt się nie zgłosił i już myślałem ze będzie po wszystkim ale kurator sadowy odnalazł sam pewnych krewnych którzy już nie żyli ale ich dzieci żyły , a w niektórych przypadkach tylko wnuki , zająłem się docieraniem do tych ludzi w sumie jest ich ok 30 , ponieważ nikt w pierwszej lini już nie żył i nikt z ich rodzin nie przeprowadzał żadnych spraw spadkowych spadło to na mnie. Przez ostatnie 12 lat założyłem 4 sprawy o stwierdzenie nabycia spadku po obcych mi osobach po to tylko aby ustalić kto dziedziczy i komu nalezą się jakie części z tego domu wszystkie sprawy odbyły się w tym samym sadzie , u notariusza spotkałem się z tymi ludzkimi i otrzymałem od nich pełnomocnictwa do zarządzania ich częściami , spawe urzędu skarbowego i podatku od spadku tez za nich załatwiłem, i nagle utknąłem i ile żadna z tych osób nie rościła sobie żadnych praw sobie i nie chciała żadnych pieniędzy tak przy ostatniej prawie która mi została 9 osób na 10 jest mi przyjaznych i pomoże mi tak jest jedna kobieta która zada gigantycznych pieniędzy za swoją cześć która jest warta 200zl według US , sprawę musi się pozatykają odbyć w innym sadzie w drugim końcu Polski , ja od kilku lat mieszkam za granica i nie mam możliwości jechać tam i jej założyć i nie chce się z ta Panią rownież widzieć , dodam ze żadna z tych 30 osób nigdy nie odwiedziła wujenki cześć jej nawet nieznala wiec wiedza dobrze ze nie maja żadnych praw do tej części dlatego bez problemu pomagają mi doprowadzić spawe do końca , poza ta jedna Panią która jest mi nieprzychylna , Dodam ze przed śmiercią opiekowałem się ojca wujenka przez ok 5 lat wcześniej mój tata się nią opiekował tak jak i całym domem gdyż ona miała 92 lata jak zmarła i nie miała żadnej najbliższej rodziny mój tata traktował ja jak matkę gdyż wzięła go pod opiekę gdy był młody i jego rodzice zmarli a ja traktowałem jak babcie bo nigdy nie poznałem prawdziwych dziadków i nikogo poza nami nie miała i nikt inny się nią nie interesował stad moje pytania:
    Czy mogę złożyć wniosek o stwierdzenia zasiedzenia i doliczyć do swojego czasu posiadania okres którym władała “babcia” po śmierci meza?
    Czy we wniosku powinienem wskazać jako uczestników wszystkie 30 osób czy tylko te 10 które zostały , a po tych 20 dołączyć naprzyklad potwierdzone notarialnie kopie ich pelnomocnictw ich części na moja korzyść?
    Czy jeżeli wskaże tylko te 10 osób ale nie mam dla nich zarobionych spraw o stwierdzenia nabycia spadków ale ich rodzice otrzymali jakaś cześć po mężu wujenki a ich dane przewijały się we wcześniejszych sprawach jako uczestników czy sad uzna ich mimo to za uczestników ?
    Czy mogę dopisać do wniosku prośbę o dołączenie akt z poprzednich spaw spadkowych które są w tym samym sadzie w tym akta z otworzenia testamentu?
    Co jeszcze powinienem dołączyć do wniosku poza wyciągiem z ksiąg wieczystych ? I wskazaniem we wniosku danych sąsiadki która mieszka obok ponad 35 lat i chętnie zezna w sadzie ze przez ostatnie kilka lat opiekuje się puszczonym domem wcześniej opiekowałem się rownież wujenka ojca a jak byłem maly ojciec tez wykonywał wszystkie remonty w całym domu jako wspolwlasciel ,przez pewien czas zamieszkując ta druga cześć w której tez się urodziłem 33 lata temu i ostatnie pytanie :
    Czy lepiej będzie mi doliczyć okres ojca jako poprzedniego wlasciela połowy domu ponad 30 lat czy doliczyć okres wujenki jako jej jedyny spadkobierca ponad 40 lat? Na kogo w tym wypadku zasiedzieć ta cześć po jej mężu ?
    Dodam ze chciałbym pójść ta droga zasiedzenia gdyż mam już dość obecnej która trwa strasznie długo i zaczyna mi sławiąc coraz większe problemy Bardzo proszę o pomoc gdyż już jestem tym bardzo zmęczony psychicznie i wydałem kolosalne pieniądze na przestrzeni 12 lat na ogłoszenia w prasie , notariuszy, radcow prawnych ,i loty do Polski na rozprawy sadowe które często były odraczane bo ktoś się nie stawiał ,i w tym wypadku kwota 2 tys za wniosek będzie niczym i chętnie ja zapłacę aby tylko doprowadzić te spawy do końca Pozdrawiam

    • Jan Górski pisze:

      Szanowny Panie,
      jak sam Pan doskonale rozumie, sprawa jest bardzo skomplikowana i żeby Panu doradzić musiałbym przejrzeć dokumenty. Wstępnie wydaje mi się jednak, że zasiedzenie niestety nie jest najlepszym pomysłem. Jeśli Pan chce, to zachęcam do kontaktu ze mną, moglibyśmy omówić sprawę, ale najlepiej po wakacjach.
      Pozdrawiam

  18. Magdalena pisze:

    Dzień dobry.
    Trzy lata temu robiłam pomiary geodezyjne i okazało się, że mój płot jest przesunięty o ok. 1,5 m na grunt sąsiada. Właścicielem działki jestem od 10 lat i tak długo stoi ten płot.
    Posadziłam tam drzewa, które są już dość duże i szkoda było by mi je wycinać.
    Dlatego chciałabym zapytać czy za 20 lat będę mogła zasiedzić część działki, czy lepiej już teraz przestawić płot?
    Nadmienię jeszcze, że w tej chwili sytuacja na działce obok jest mało komfortowa- wąski pasek, gdzie rodzina musiałaby się dogadać, a to raczej nie nastąpi zbyt szybko.

    • Jan Górski pisze:

      Szanowna Pani,
      rzeczywiście istnieje możliwość zasiedzenie przygranicznych pasów ziemi w sytuacji gdy doszło do ich zagrodzenia. W zależności od sytuacji, zasiedzenie upływa po 20 latach od posadowienia ogrodzenia w przypadku zasiedzenia w dobrej wierze i po upływie 30 lat przy zasiedzeniu w złej wierze.
      Jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie “rozwiązywać to jakoś czy odpuścić” to nie jest to pytanie do prawnika, bo sama musi Pani zadecydować. Ogólnie mogę Pani tylko doradzić, że w sprawach sąsiedzkich zalecam raczej ugodowe rozwiązywanie sporów, bo spory graniczne jak trafiają już do Sądu, to często są długotrwałe i kosztochłonne – zwłaszcza w stosunku do wartości tych pasków ziemi, a po sprawie sądowej, nawet jeśli Pani ją wygra, to dobrosąsiedzkie stosunki będą należały już do przeszłości.
      Pozdrawiam

  19. Magdalena pisze:

    I jeszcze jedno pytanie.
    Z drugiej strony działki sąsiad wszedł w moją granicę.
    Rozwiązywać to jakoś, czy odpuścić?
    Chodzi o jakieś 60 m2 i w granicy stoi płot który ja stawiałam, ale podejrzewam, że sąsiad coś mieszał ze słupkami granicznymi, bo wszystko wychodzi na jego plus.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Czemu służy to pytanie?