Menu Zamknij

Wygrana sprawa o zasiedzenie – sąd w Warszawie

Dzisiejszym wpisem inaugurujemy cykl artykułów poświęconych sprawom, które prowadziliśmy. Możemy pochwalić się wieloma wygranymi sprawami, a kluczem do sukcesu jest, po pierwsze, szczegółowa i rzetelna analiza każdego przypadku (wielokrotnie musieliśmy informować Klientów po takiej analizie, że szanse są niewielkie); po drugie, bardzo dokładne zaplanowanie strategii procesowej, mając na uwadze wszystkie potencjalne kontrargumenty drugiej strony oraz linię orzeczniczą sądów, w tym Sądu Najwyższego; po trzecie wreszcie, umiejętne wdrożenie tej strategii na sali sądowej. Na każdym etapie kluczowy jest także dobry kontakt z Klientami, na co zawsze zwracamy szczególną uwagę.

zasiedzenie gruntu działki Warszawa Wola
fot. RobertFrw/pixabay.com

Zasiedzenie fragmentu gruntu w Warszawie

Dzisiaj chcielibyśmy opisać sprawę dotyczącą działki położonej w Warszawie, w dzielnicy Wola. Otóż Rodzice Klientki kupili w latach 60 XX wieku działkę na osiedlu Jelonki. Po drugiej stronie ulicy była działka podzielona na pół, przy czym jedna z części była zaniedbana. Działka ta stanowiła współwłasność dwóch osób, ale nawet współwłaściciel, który użytkował „swoją” połowę nie wiedział za bardzo, co się dzieje z drugim współwłaścicielem, któremu przysługiwał zaniedbany plac. Nazwisko tego współwłaściciela było znane, gdyż dla nieruchomości była prowadzona księga wieczysta.

 

Dowody w sprawie o zasiedzenie – świadkowie.

 

W postępowaniu sądowym wykazywaliśmy przede wszystkim datę postawienia ogrodzenia (ponad 30 lat temu), gdyż ogrodzenie placu przez rodziców Klientki było istotnym dowodem, że traktowali ją jako swoją wyłączną własność. Udowodniliśmy także, że rodzice Wnioskodawczyni od tego czasu regularnie kosili trawę na przedmiotowej Nieruchomości i usuwali samosiejki, przygotowali grządki, na których uprawiali warzywa, sadzili kwiaty, a także posadzili tam drzewa.

Użytkowali tę działkę również rekreacyjnie, a także jako zaplecze gospodarcze swojej własnej działki położonej naprzeciw itd.

 

Zasiedzenie a zmarły właściciel

Powołując się na dokumenty z gminy wskazaliśmy sądowi, że choć nie ma formalnego aktu zgonu, to z uwagi na upływ czasu współwłaściciel, któremu przypadał grunt, z całą pewnością nie żyje. Dzięki temu w sprawie nie musiał występować kurator, wystarczyło ogłoszenie w prasie.

Sprzeciw miasta w sprawie o zasiedzenie

W sprawie jako uczestnik zostało powołane m.st. Warszawa – z uwagi na brak informacji o spadkobiercach formalnego właściciela, miasto mogło być uznane jako spadkobierca na podstawie art. Art. 935 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym:

W braku małżonka spadkodawcy, jego krewnych i dzieci małżonka spadkodawcy, powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadek przypada gminie ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy jako spadkobiercy ustawowemu.

Miasto próbowało podważać fakt istnienia ogrodzenia ponad 30 lat, powołując się m.in. na archiwalne zdjęcia lotnicze. Wykazaliśmy jednak, że zdjęcia te nie mogą podważyć twierdzeń i wniosków dowodowych naszej Mocodawczyni.

 

Zasiedzenie – mapa geodezyjna i podatek do urzędu skarbowego

 

W sprawie został wezwany biegły geodeta, który dokładnie wymierzył grunt znajdujący się w posiadaniu samoistnym Rodziców Klientki. A następnie sporządził tzw. mapę do celów zasiedzenia. Dzięki temu sąd, orzekając o zasiedzeniu, mógł dokładnie wskazać, jaki teren stał się własnością rodziców klientki –została wyodrębniona oddzielna nieruchomość, której właścicielami stała się rodzina mojej Klientki… przez zasiedzenie 😊 Formalnie wyglądało to w ten sposób, że zasiedzenie zostało orzeczone na nieżyjącą Mamę Klientki – dzięki temu nie powstał obowiązek podatkowy.

 

 

Chętnie poradzimy, czy Państwa sprawa dotycząca prawa nieruchomości ma szanse na powodzenie w sądzie. Zachęcamy do zapoznania się z informacjami o nas oraz do kontaktu.

 

 

 

 

Podziel Się:
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Potrzebujesz pomocy? Zostaw komentarz!x