Co to jest zasiedzenie?

Czujesz się właścicielem rzeczy (na przykład działki), ale „w papierach” figuruje ktoś inny? A może w ogóle nie wiadomo kto jest jej formalnym właścicielem, bo dokumenty po latach gdzieś poginęły?

W każdym z tych przypadków, warto żebyś dowiedział się co to jest zasiedzenie i czy warto złożyć w Sądzie wniosek o zasiedzenie.

Zasiedzenie to nieodpłatny i legalny sposób na nabycie własności rzeczy na skutek jej posiadania samoistnego przez przewidziany prawem okres czasu, zwany okresem zasiedzenia.

Może do niego dojść, gdy formalny właściciel nie interesuje się rzeczą, zaginął lub nie wiadomo już kto nim jest, a osoba która korzysta z rzeczy traktuje ją jak swoją własność.

Przeczytaj więc koniecznie artykuły o tym kto jest posiadaczem samoistnym i jak długo trwa okres zasiedzenia.

Warto również żebyś zapoznał się z różnicą pomiędzy posiadaczem samoistnym w dobrej wierze a posiadaczem samoistnym w złej wierze i wiedział jakie przepisy regulują zasiedzenie.

Zasiedzenie można podzielić na:

- zasiedzenie nieruchomości (np. zasiedzenie działki),

- zasiedzenie rzeczy ruchomej (np. zasiedzenie samochodu),

- zasiedzenie użytkowania wieczystego (poruszone w artykule Zasiedzenie domu i zasiedzenie mieszkania),

- zasiedzenie służebności gruntowej (np. zasiedzenie służebności drogi koniecznej, czyli prawa do przejazdu i przechodzenia przez grunt sąsiada)

- zasiedzenie służebności przesyłu (więcej dowiesz się w artykule Odszkodowanie za słupy” a zasiedzenie służebności przesyłu).

Zasiedzenie następuje z mocy prawa i jest bezpłatne (czyli do zasiedzenia dochodzi „automatycznie” po spełnieniu warunków przewidzianych przez prawo).

Jeśli jednak chcesz, by Sąd potwierdził, że doszło do zasiedzenia, musisz złożyć wniosek o zasiedzenie, a to już niestety wiąże się z kosztami i trudami drogi sądowej (więcej przeczytasz w artykułach Wniosek o zasiedzenie i  Ile kosztuje sprawa o zasiedzenie).

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • RSS
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop
  • Drukuj
  • Poleć
  • LinkedIn

43 odpowiedzi na „Co to jest zasiedzenie?

  1. Rafał pisze:

    Witam.
    Mam pytanie – czy możliwe jest zsiedzenie nieruchomości gruntowej użytkowanej przez rodzinę od kilku pokoleń (przynajmniej 100 lat) należącej do dóbr Kościoła Katolickiego. Działka jest użytkowana jako ogród ogrodzona, koszona etc.

  2. Mateusz pisze:

    Witam
    Jak długo może trwa sprawa o zasiedzienie nieruchomości ?(przyblizony czas )

    • Jan Górski pisze:

      Niestety odpowiedź brzmi “to zależy”.
      To zależy m.in. od:
      -stopnia skomplikowania sprawy,
      - skonfliktowania uczestników,
      -Sądu, który będzie rozpoznawał sprawę (czy Sąd ma duże obłożenie sprawami i duże zaległości czy też nie)
      - przygotowania wniosku (im lepiej przygotowany wniosek, tym krócej trwa postępowanie).
      Sprawa może skończyć się na 2 rozprawach, a może skończyć się po kilkunastu rozprawach. Sprawa może skończyć się w I instancji, a może dotrzeć do Sądu Najwyższego. W małych nieobleganych Sądach terminy rozpraw wyznaczane są co miesiąc, w Warszawie nawet co 3-4 miesiące.
      Jak widać więc jest dużo czynników od których zależy długość sprawy o zasiedzenie i nie da się precyzyjnie odpowiedzieć na Pana pytanie nie znając większej ilości szczegółów…

  3. Anna pisze:

    Witam,
    Jestem uczennicą liceum ogólnokształcącego, klasa maturalna. Trafiłam tutaj przypadkowo w poszukiwaniu wyjaśnień, na czym polega zasiedzenie. Chciałam podziękować za pomoc, bo wreszcie zrozumiałam temat zadany przez nauczyciela i pogratulować przejrzystości z jaką Pan prowadzi blog. Wszystko opisane jest tak przystępnie i prosto,że osoba całkowicie niezorientowana w temacie, jest w stanie wszystko zrozumieć. Naprawdę, bardzo dziękuję :) ))

  4. Michał pisze:

    Witam.
    Mam do Pana pytanie. Moi dziadkowie mieszkają w domu jednorodzinnym, który należał do mojego pradziadka. Niestety, nie pozostawił on żadnego testamentu. Po jego śmierci, dziadkowie po uzgodnieniu z siostrą dziadka, wprowadzili się do niego, wyremontowali, rozbudowali, itp. Stało się to 1991 r. I stąd moje pytanie, czy można mówić tutaj o zasiedzeniu, a jeśli tak, to w dobrej, czy złej wierze?

    Pozdrawiam

    • Jan Górski pisze:

      Witam,
      A czy pradziadek miał też inne dzieci poza Pana dziadkiem?
      Pozdrawiam

      • Michał pisze:

        Tak, siostrę mojego dziadka.
        Dodam również, że podatki, wszelkie opłaty i zobowiązania opłaca mój dziadek. Jako że istniały dwie posesje, którymi dysponował mój pradziadek, dziadek i jego siostra dokonali nieformalnego podziału, w wyniku którego dziadek objął w posiadanie w/w nieruchomość, a jego siostra drugą.

        Pozdrawiam

  5. Elżbieta pisze:

    Witam !
    Mam poważny problem . Niewiem czy założyć sprawe o zasiedzenie czy inaczej można załatwić tą sprawe. Opiszę panu całą sytuację. Trzydzieści lat temu miałam przepisane gospodarstwo rolne wraz z budynkami u Naczelnika Gminy. Gdy umarm mój mąż zrobiłam sprawe spadkową dla mnie i dzieci. Okazało się że przy przepisaniu gospodarstwa 30 lat temu w moiej Umowie Przekazania gospodarstwa wyszła pomyłka zamiast działki o numerze np.218 napisano mi 212 . Chciałam założyć KW..
    I w tedy ta pomyłka wyszła na jaw. Udałam się do gminy i tam dostałam pismo odmowne ,że gmina nie może mi napisać Decyzii o owej pomyłce tylko mam się udać do sądu i założyć Sprawe o zasiedzenie. Jest to dla mnie trudna sprawa gdyż nie znam całej rodziny mojej cioci jest ich ze 20 osób i nie wiem gdzie mieszkają. Proszę o pomoc co w tej sprawie mogę zrobić. Może jest inne rozw2iązanie.
    Pozdrawiam!

    • Jan Górski pisze:

      Niestety, poza zasiedzeniem też nic innego nie przychodzi mi do głowy. Złe określenie działki to zbyt poważna sprawa, żeby Sądy lub urzędy mogły traktować to jako zwykłą omyłkę pisarską.
      Pozdrawiam

  6. Elżbieta pisze:

    Dziękuje za szybką odpowiedz!
    Nie wiem czy wynająć jakiegoś prawnika czy złożyć wniosek i czekać?
    Mam jeszcze jedno pytanie. Czy rodzina te osoby należące do spadku będą musieli się wstawić do sądu obowiązkowo? I jak ja mam je znaleźć ? No ale z tym będę musiała sobie poradzić. I czy jak któraś osoba się nie wstawi to jakie będą konsekwencje?
    Mógł bi mi pan przybliżyć jak odbywa się sprawa jak to nie robi problemu.
    Pozdrawiam!

  7. bogdan pisze:

    Witam
    Czy jest mozliwe zasiedzenie dzialki rolnej zabudowanej od agencji rolnej???
    dzialka jest urzytkowana od 35 lat.
    Prosze o odpowiedz. Dziekuje

    • Jan Górski pisze:

      Jeśli dzierżawi Pan działkę od Agencji Rolnej i płaci Pan z tego tytułu czynsz dzierżawny, to nie jest Pan posiadaczem samoistnym i nie może Pan zasiedzieć nieruchomości.

      • bogdan pisze:

        Dziękuje za odpowiedz.
        Nie dzierzawie dzialki ale traktuje ja jak posiadacz samoistny,z wyjatkiem placenia podatku. Czy moge starac sie o zasiedzenie?

  8. Wincent pisze:

    Witam!
    Moi rodzice w 1950 zawarli umowę o sprzedaży-kupnie lokalu w Warszawie – mieszkania od inżyniera, który wraz z właścicielem odbudował dom po wojnie i który w ramach rozliczeń odbudowy posiadał jedno z mieszkań w budynku, mieszkał tam wraz z rodziną. Mój ojciec w 1950r. współfinansuje wykończenie mieszkania i adaptacje jednego pomieszczenia na potrzeby prac naukowych. W 1951 r. – finalizacja transakcji. Transakcja nie mogła być potwierdzona w KW – ustawa Bieruta. Dom został następnie znacjonalizowany. W tamtych latach właściciele nadal „posiadali” własność, ale zamieszkaniem ludności kierował państwowy tzw. Wydział Kwaterunkowy Prezydium Rady Narodowej w Warszawie, rodzice uzyskali potwierdzenie kwaterunku w kupionym lokalu. W 1998 r. spadkobiercy właściciela wpisanego od 1942r. w KW odzyskują budynek. Rodzice nie zostali uwzględnieni – dowiedzieli się o “odzyskaniu” po zapadnięciu decyzji. Czując się właścicielami zapłaconego mieszkania – nie podpisali umowy najmu ze spadkobiercami , którzy nie domagali się oddania mieszkania wiedząc o transakcji z 1951r. Rodzice mieszkali tam do śmierci – ojciec do 1993, matka do 2011r. Ja (syn) mieszkam od 1951 do obecnej chwili , kiedy otrzymałem ustną informacje, że mam się wyprowadzić, ponieważ kolejna spadkobierczyni właściciela ma zamiar zamieszkać w tym mieszkaniu (mimo, że posiada mieszkanie piętro niżej).

    Pytanie : czy mogę wystąpić o zasiedzenie przez rodziców naszego mieszkania?

    W opłatach za mieszkanie (nie można było mieszkać bez płacenia czynszu) przez pewien czas jednym ze składników był procent podatku od nieruchomości. Potem nie było rozliczenia na składniki. Przez wszystkie lata inwestowaliśmy w stan techniczny mieszkania.
    Posiadam notarialne oświadczenie córki inżyniera o sprzedaży mieszkania.

  9. Wiktor pisze:

    Witam. a ja mam pytanie odnośnie uwłaszczenia. Jaka jest różnica pomiędzy nabyciem prawa własności do działki poprzez zasiedzenie a uwłaszczenie. Która metoda jest bardziej opłacalna( mniej kosztów) i który sposób by Pan polecił. Dziękuję

    • Jan Górski pisze:

      Jeśli są spełnione przesłanki do uwłaszczenia, to polecałbym uwłaszczenie, bo postępowanie o uwłaszczenie jest zwolnione od opłaty sądowej, która w przypadku zasiedzenia nieruchomości, niezależnie od wartości nieruchomości, wynosi dużo, bo 2000 złotych. Ale tak czy siak, polecałbym konsultację u prawnika mającego doświadczenie w tych sprawach, bo może okazać się że z innych względów (na przykład dowodowych), korzystniejsze będzie dla Pana zasiedzenie.

  10. Agnieszka pisze:

    Witam. Moja sprawa jest nietypowa, ale związana z zasiedzeniem.
    W 1997r kupiliśmy z mężem działkę budowlaną. Działka była ogrodzona jednym ogrodzeniem z sąsiednią działką, ponieważ właścicielkami były dwie siostry wraz z mężami, widocznie uważały że środkowe ogrodzenie nie jest im potrzebne. Są to dwie niezależne działki, które były wydzielone i sprzedawane przez Gminę, posiadają rozgraniczenia. Jedna z sióstr sprzedała swoją działkę, my odkupiliśmy ją już od następnego właściciela. Właściciele sąsiedniej działki rozwiedli się i wyjechali do USA zanim my kupiliśmy naszą działkę i nie było z nimi żadnego kontaktu. Budowę zakończyliśmy w 1999r i zamieszkaliśmy tam, przez ten czas żaden ze współwłaścicieli nie interesował się działką, zarastała chwastami. Gdy założyliśmy swój ogród, zostaliśmy poniekąd zmuszeni do koszenia tej sąsiedniej działki bo wchodziły z niej ślimaki, gryzonie, wsiewały się chwasty i zaczęły kiełkować drzewa samosiejki, te których nie wykosiliśmy mają w tej chwili ok.12-15 m wys. Ta pusta działka znajduje się od południowej strony naszej posesji, więc gdyby nie była koszona, to po kilku latach mielibyśmy 8 m od budynku ścianę drzew, zasłaniającą słońce, uniemożliwiającą wegetację moim roślinom i dojrzewanie owoców w przydomowym sadzie. Ponadto jest to teren na którym występuje wiatr halny (z południa) i tak blisko rosnące drzewa zagrażałyby naszemu budynkowi. Do koszenia działki najpierw wynajmowałam znajomego 2 razy do roku, potem kupiliśmy kosę spalinową i zaczął regularnie kosić syn, od trzech lat koszę kosiarką tak że działka jest zadbana. Nie rosną na niej żadne rośliny uprawne które przynosiłyby mi jakiekolwiek korzyści oprócz estetycznych. Jak wcześniej wspomniałam obydwie działki mają wspólne ogrodzenie po zewnętrznych granicach, na tej sąsiedniej od strony drogi nie było furtki i bramy wjazdowej, tylko murki i słupki sylikatowe, więc założyliśmy prowizorycznie starą siatkę żeby nikt nam nie wchodził również na naszą posesję. Kilka lat temu (7-8?) jedna z sąsiadek była u rodziny w USA i spotkała się tam ze współwłaścicielką działki o której piszę. Podobno ta Pani (nie mam tego na piśmie) pozwoliła korzystać z działki żeby nie zarastała. Miała być w następnym roku w Polsce, ale nie pojawiła się. Teraz po 15 latach w grudniu pojawiła się siostra współwłaściciela , podobno z pełnomocnictwem bo mi go nie pokazała. Na pytanie dlaczego przez 15 lat mając pełnomocnictwo nie pokazała się ani raz żeby sprawdzić co się na działce dzieje, powiedziała że mieszka po drugiej stronie miasta i ma nie po drodze (6 kilometrów). Przy pierwszym spotkaniu sama zaproponowała że spiszemy umowę nawet na 10 lat i za opłatę podatku będziemy dalej utrzymywać działkę, a ewentualnie gdyby kiedyś właściciele się dogadali mielibyśmy prawo pierwokupu. Zgodziliśmy się i umówili na spotkanie po długim weekendzie. Przy drugim spotkaniu Pani zmieniła zdanie, powiedziała że ani użyczenie, ani dzierżawa nie wchodzą w grę, bo ona nie może decydować, ale kazała nam w ciągu 30 dni usunąć wszystko z działki, bo na nią wtargnęliśmy. Po dłuższej rozmowie okazało się że Pani obawia się że złożymy wniosek o zasiedzenie, ale z tego co się zorientowałam to musiałabym użytkować działkę jeszcze co najmniej 15 lat żeby mieć prawo do zasiedzenia. Mogłabym oczywiście zrobić to ogrodzenie rozgraniczające , ale działka dalej pozostałaby nie koszona i musiałabym na nią co jakiś czas “wtargnąć”, żebym mogła normalnie funkcjonować na swojej posesji. Zaproponowałam że podpiszemy z mężem oświadczenie że nie zamierzamy ubiegać się o zasiedzenie, ale nie wiem czy takie oświadczenie wystarczy, bo mam kontakt tylko z pełnomocnikiem jednej strony, a nie chcę uczestniczyć w żadnych sporach i przepychankach.Proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję.

    • Jan Górski pisze:

      Każde z rozwiązań które Pani wymieniła (umowa dzierżawy, użyczenia czy też oświadczenie o tym, że nie czujecie się Państwo właścicielami działki i nie zamierzacie ubiegać się o jej zasiedzenie) będzie praktycznie uniemożliwiało, a przynajmniej bardzo utrudniało zasiedzenie nieruchomości. Na pewno zaś każda z tych form przerywa bieg zasiedzenia.
      Pozdrawiam

      • Agnieszka pisze:

        Dziękuję za informację. Postaram się wprowadzić któreś z tych rozwiązań w życie. A swoją drogą dziwię się że nie ma regulacji prawnych, które nakazywałyby właścicielom utrzymanie działek zwłaszcza budowlanych w odpowiedniej kondycji. Takie zapuszczone działki utrudniają życie sąsiadom i psują wygląd całej okolicy.
        Pozdrawiam

      • Agnieszka pisze:

        Witam. Umówiłam się na spisanie takiego oświadczenia i umowy użyczenia, tylko chciałabym wiedzieć czy muszą być one sporządzane u notariusza, czy wystarczą dokumenty spisane przez samych zainteresowanych ?
        Pozdrawiam.

  11. wiktor pisze:

    Witam. Moje pytanie odnośnie dokumentacji niezbędnej przy składaniu wniosku o zasiedzenie. Tu na stronie wymieniona jest duża liczba przeróżnej dokumentacji a ja chciałbym wiedzieć które załączniki do wniosku są niezbędne, bez których wniosek nie przejdzie. Dziękuję

    • Jan Górski pisze:

      Uważna lektura artykułu powinna rozwiać Pana wątpliwości. Jeśli będzie miał Pan nadal wątpliwości, warto zasięgnąć porady u prawnika który się w tych sprawach specjalizuje i który przeanalizuje Pana sytuację.
      Pozdrawiam

  12. Jakub pisze:

    Witam,
    Chciałem się dowiedzieć jak wygląda postępowanie o zasiedzenie w drugiej instancji?

    • Jan Górski pisze:

      Postępowanie o zasiedzenie w drugiej instancji jest rozpoczynane poprzez złożenie apelacji od postanowienia Sądu Rejonowego. Jeśli apelacja spełnia wszystkie warunki formalne (na przykład została opłacona, itd.), jest przesyłana Sądowi Okręgowemu oraz pozostałym uczestnikom postępowania, którzy mają prawo w 2-tygodniowym terminie wnieść pisemną odpowiedź na apelację. Następnie odbywa się rozprawa apelacyjna przed Sądem Okręgowym (najczęściej tylko jedna). Po rozprawie Sąd Okręgowy wydaje postanowienie i ma do wyboru 3 możliwości: 1. oddala apelację (czyli postanowienie Sądu Rejonowego jest utrzymywane w mocy) 2. zmienia postanowienie Sądu Rejonowego (może zmienić w całości lub w części) 3. uchyla postanowienie i przekazuje sprawę od ponownego rozpoznania przez Sąd Rejonowy (wtedy sprawa trafia do Sądu Rejonowego i jest rozpoznawana drugi raz)/
      Pozdrawiam

      • Jakub pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Chciałem się jeszcze dowiedzieć czy można odpowiedzieć pisemnie na apelację po upłynięciu dwóch tygodni od jej otrzymania?

        • Jan Górski pisze:

          Witam, po upływie terminu do wniesienia odpowiedzi na apelację, można pisemnie ustosunkować się apelacji. Zaznaczam jednak, że takie pismo nie ma charakteru formalnej odpowiedzi na apelację, tylko pisma procesowego złożonego w sprawie.
          Warto przy tym zaznaczyć, że wnioski złożone w takim piśmie poparte na rozprawie apelacyjnej będą skutecznie złożone.
          Pozdrawiam

  13. Kuba pisze:

    Witam,
    Mam pytanie dotyczące zasiedzenia. Od 4 lat jestem po rozwodzie, moja była żona mieszka w moim mieszkaniu wraz z dwójką nieletnich dzieci. Mieszkanie zostało kupione w 1995 roku, zanim zawarłem związek małżeński. Wraz z żoną zamieszkaliśmy w 1996 roku. Czy dobrze rozumiem, że zgodnie z prawem zasiedzenia, moja była żona za dwa lata stanie się współwłaścicielem mieszkania? Wszystkich opłat związanych z użytkowaniem mieszkania dokonuję sam, a była żona jest obciążona postępowaniem komorniczym. Czy w momencie nabycia praw do zasiedzenia, komornik będzie mógł dochodzić swoich praw np. poprzez licytację jej części?
    pozdrawiam
    Kuba

    • Jan Górski pisze:

      Witam Panie Kubo,
      Myślę, że może Pan spać spokojnie. W przypadku Pana żony wchodzi w grę co najwyżej zasiedzenie w złej wierze, przy którym wymagany jest okres 30 lat. Poza tym, będzie bardzo trudno udowodnić żonie, iż czuje się właścicielem tego mieszkania, w szczególności w sytuacji, gdy nawet nie dokonuje ona opłat za użytkowanie mieszkania.
      Pozdrawiam
      adw. Jan Górski

  14. Ola pisze:

    Witam !
    Moi teściowie w 1978r kupili działkę o pow. 710m na tzw. dobrowolną umowę, następnie z własnych pieniędzy na tej działce postawili dom i do dnia dzisiejszego nie mają ani na działkę ani na dom aktu własności, chcemy to wszystko teraz wyprostować co mamy zrobić od czego zacząć.

    • Jan Górski pisze:

      Proszę zapoznać się z artykułami na stronie, wydaje mi się, że znajdzie Pani odpowiedź co robić dalej. Zasiedzenie w takim wypadku wydaje mi się dobrym kierunkiem (choć oczywiście nie znam całości sprawy)

  15. monika pisze:

    Witam serdecznie.
    Mam taką sprawę:
    Działka nie ma dostępu do drogi publicznej. Fizycznie dojazd do działki odbywa się po działce należącej do Nadleśnictwa – Lasy Państwowe. Wszystkie sąsiednie działki oddzielające przedmiotową działkę od drogi publicznej porośnięte są lasem, łącznie z działką Nadleśnictwa. Drzew nie ma jedynie w tym miejscu gdzie przebiega droga dojazdowa. Nadleśnictwo nie zgadza się na ustanowienie służebności drogowej. Korzystanie z tego dojazdu odbywa się minimum od 1964 roku. Świadczą o tym dokumenty geodezyjne oraz świadkowie. Jednak z drogi korzystają też inne osoby. Czy jest uzasadnione staranie się o zasiedzenie służebności? Czy to, że w tym miejscu nie ma drzew można uznać za świadome działanie ludzkie? Czy korzystanie z drogi przez innych użytkowników nie wyklucza tej możliwości?
    Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    • Jan Górski pisze:

      Witam Pani Moniko,
      niestety nie znam szczegółów sprawy, więc proszę nie traktować moich wskazówek jako wiążących, ale mogę podpowiedzieć wstępnie, że moim zdaniem w grę wchodzą dwie potencjalne możliwości. Po pierwsze, złożenie do Sądu wniosku o zasiedzenie służebności drogowej, co z pewnością jest rozwiązaniem trudniejszym do wykonania (sprawa jest nietypowa), ale znacznie tańszym. Pod drugie, złożenie do Sądu wniosku o ustanowienie drogi koniecznej (każda działak musi mieć jakąś drogę dojazdową, więc Sąd na pewno jakąś drogę ustanowi), z tym że za ustanowienie drogi koniecznej Sąd zasądzi pieniądze od Państwa na rzecz Nadleśnictwa, bo ustanowenie drogi koniecznej następuje odpłatnie.
      Proszę pamiętać, że przy obu wariantach, trzeba ponosić koszty sądowe (czyli opłaty od wniosku, zaliczki na geodetę, etc).
      Pozdrawiam

  16. Dariusz pisze:

    Witam! Dotychczas nie interesowałem się problematyką zasiedzenia. Zetknąłem się dziś z artykułem o orzeczeniu w takiej sprawie i przyznam, że przeraziłem się. Posiadam nieruchomość (grunt), na którym zamierzałem się kiedyś budować i pewnie założyć ogród i sad. Na tą chwilę nie jestem jednak gotowy finansowo na takie wyzwanie. Ponieważ praca zawodowa sprawia, że rzadko tam mógłbym bywać zgodziłem się z dobergo serca na to by inna osoba korzystała nieodpłatnie z części tego gruntu uprawiając tam sobie jakieś warzywa i organizując weekendowo grille itp. Bywam tam raz, dwa razy w roku, opłacam podatek, posadziłem parę drzewek. Czy dobrze rozumiem, że robiąc to co zrobiłem, umożliwiłem tej osobie rozpoczęcie okresu zasiedzenia swojej działki? Jeśli tak to jak należy się zabezpieczać przed tego rodzaju sytuacjami. Zresztą wyobraziłem sobie teraz taki scenariusz, że z tytułu pracy bywam sporadycznie na swojej nieruchomości, a tym czasem jakaś nawet obca, nieznana mi osoba, bez mojej wiedzy, wkracza na moją ziemię, grilluje sobie, wita się z mieszkańcami wioski, może wyciągnie jakąś kosiarkę i skosi kawałek trawy parę razy w roku, tak aby to widziano, a potem okaże się, że to też zasiedzenie? Ludzie zostaną powołani do sądu na świadków, że dany osobnik tam sobie wypoczywał i gospodarzył (mam na myśli np. takie koszenie, bo to chyba najprostszy i najtańszy pozór jaki można stworzyć). To mnie przeraża, przecież tak można doprowadzić do zawłaszczenia z rozmysłem! Może moje zrozumienie istytucji zasiedzenia jest obarczone błędami (mam taką nadzieję). Pozdrawiam i Dziękuję

  17. aniulka pisze:

    Witam, mam tylko jedno pytanie. Ponieważ minął mi okres zasiedzenia części nieruchomości -biegł co najmniej od 1978 roku- czy prawowity właściciel może mnie usunąć z tej części zasiedzianej działki? Co będzie z moim zasiedzeniem, w sytuacji gdy sprzeda działkę wraz z ta częścią, którą zasiedziałam, innej osobie? Dodam, że nie mam prawomocnego orzeczenia sądu o zasiedzeniu nieruchomości. Bardzo proszę o odpowiedź i poradę co zrobić najpierw aby nie stracić tej części ziemi? Pozdrawiam, Anna

    • Jan Górski pisze:

      Pani Anno,
      to zależy od Pani konkretnej sytuacji – jeśli nieruchomość, którą Pani zasiedziała jest objęta księgą wieczystą, to wówczas nabywca może powoływać się na rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych i może Pani stracić własność nieruchomości, którą nabyła Pani przez zasiedzenie.
      Jeśli nieruchomość nie ma księgi wieczystej, wówczas sprzedaż nie będzie skuteczna względem osoby, która zasiedziała. Warto jednak pamiętać, iż dla Sądu fakt sprzedaży nieruchomości przez właściciela może stanowić dowód na to, że jednak interesował się nieruchomością, co może być brane pod uwagę w postępowaniu o stwierdzenie zasiedzenia.
      Pozdrawiam

  18. ep pisze:

    w latach 80 ub . wieku młoda osoba zamieszkała w mieszkaniu kamienicy podlegającej kwaterunkowi, gdyż były najemca wyprowadził się i udostępnił tej osobie to mieszkanie. Osoba ta została tam zameldowana, chociaż nie miała decyzji o przydziale ani innego tytułu prawnego. Właściciele nie interesowali się kamienicą a osoba uważała to mieszkanie za swoje gdyż nikt się nim nie interesował . Lokal był samodzielnym mieszkaniem lecz formalnie kamienica nie miała podziału fizycznego .Czy może ona wystąpić o zasiedzenie w dobrej wierze , zła wiara nie wchodzi w rachubę był wyrok eksmisyjny.

    • Jan Górski pisze:

      Moim zdaniem (choć zastrzegam, że nie znam szczegółów sprawy), szanse na uzyskanie własności mieszkania na drodze zasiedzenia w dobrej wierze są w tej sytuacji bliskie zeru z uwagi na fakt, iż Sąd najprawdopodobniej przyjmie, że ta młoda osoba wiedziała w chwili wprowadzenia się do mieszkania, iż nie jest ono jej własnością, ale innych osób.
      Pozdrawiam

  19. Świetny artykuł, dzięki :) będę musiał częściej odwiedzać tę stronę ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Czemu służy to pytanie?